Zasięg
Zasięg
redakcja
Redakcja
Ogłoszenia
Ogłoszenia
Reklama
Reklama
Najbliższe wydanie Kuriera Południowego ukaże się 24 sierpnia 2018**Najbliższe wydanie Kuriera Południowego ukaże się 24 sieprnia 2018**Najbliższe wydanie Kuriera Południowego ukaże się 24 sierpnia 2018 **


wydanie piaseczynsko-ursynowskie (nr 718), 2018-05-18
Zostałam potraktowana jak śmieć

GÓRA KALWARIA/POWIAT – Jak instytucja, która mnie skrzywdziła może zajmować się pomocą ofiarom przemocy? – pyta Grażyna Turel-Włoczewska, była pracownica Powiatowego Ośrodka Interwencji Kryzysowej z siedzibą w Górze Kalwarii

Choć Grażyna Turel-Włoczewska została zwolniona z pracy w czerwcu 2016 roku i zgodnie z wyrokiem POIK wypłacił jej prawie 10 tys. zł odszkodowania, sprawa nadal jest w sądzie.

Znalazłam się w poważnej sytuacji kryzysowej
Po niespełna dwóch latach od utraty pracy kobieta zdecydowała się opowiedzieć o tym, w jaki sposób się z nią pożegnano, ponieważ do tej pory ma poczucie krzywdy.
– Zostałam zwolniona dyscyplinarnie z pracy, na dodatek w czasie trwania zwolnienia lekarskiego, przez świeżo mianowanego p. o. dyrektora POIK w Górze Kalwarii, pana Łukasza Kopytowskiego. Powodem m.in. było to, że za wcześnie przychodziłam do pracy – mówi kobieta. – Istotnie przychodziłam, ponieważ tak przyjeżdżał PKS z Warszawy, której jestem mieszkanką. Do wyboru miałam albo godzinne spóźnienie, albo przyjechanie o niespełna godzinę wcześniej. Nigdy nie żądałam za to zapłaty – dodaje.
– Mimo że w środowisku pomocy społecznej obracałam się od dziesięcioleci, znalazłam się w bardzo poważnej sytuacji kryzysowej. Nie tylko emocjonalnej, zdrowotnej, ale również finansowej - moje trudności w tej dziedzinie były powszechnie znane - mam kredyt we frankach szwajcarskich. Jestem już w wieku emerytalnym – kontynuuje Grażyna Turel-Włoczewska. – Konsekwencją była nie tylko poważna arytmia, ale również depresja. Przez przeszło rok prawie nie opuszczałam domu. Ponieważ pomagałam innym, postanowiłam że pomogę również sobie. Długo to trwało, ale udało się. Nie mogłam pogodzić się z faktem, że tuż przed jubileuszem 40-lecia mojej pracy zostaję bezwzględnie wyrzucona, jak jakiś śmieć – mówi.
Była pracownica POIK przyznaje, że zawsze czuła się osobą docenianą. Wylicza, że m.in. w swoim czasie zainicjowała powstanie Powiatowej Poradni Obywatelskiej, redagowała i pisała poradnik „Jesteśmy”, przyczyniła się do powstania oddziału „Powrotu z U” i była zapraszana na posiedzenia komisji sejmowych, do udziału w nowelizacji ustawy o uchodźcach i innych. – Wyrzucając mnie tak brutalnie, p.o. dyrektora przyczynił się do pogłębienia moich trudności życiowych. Może nie miał świadomości tego, co robi, no ale instytucja, którą zaczął kierować przecież ma pomagać ludziom. To jest bardzo poważna sprawa, bo samo przyjście w takie miejsce jest już trudne, a ludzie niejednokrotnie przychodzą nie tylko po pomoc, ale i po życie – przekonuje Grażyna Turel-Włoczewska.

Pozew odpowiedzią na pozew
– Nie zgadzam się ze stwierdzeniem, że skrzywdziliśmy tę panią – odpowiada za zarzuty byłej podwładnej Łukasz Kopytowski. – Pracowałem z nią zaledwie miesiąc od czasu, kiedy zacząłem pełnić obowiązki dyrektora POIK – dodaje. Szef ośrodka przyznaje, że przegrał w sądzie pracy i POIK musiał zapłacić zwolnionej prawie 10 tys. zł, ale tylko z tego względu, iż otrzymała ona wypowiedzenie w trakcie przebywania na zwolnieniu lekarskim. Jak ustaliliśmy, powodem zwolnienia długoletniej pracownicy stały się wyniki audytu sporządzonego przez niezależnego biegłego. Kontrolę zlecił zarząd powiatu. W przypadku Grażyny Turel-Włoczewskiej audytor stwierdził nieprawidłowości w ewidencji czasu pracy. Kobiecie zarzucono, że wykonywała czynności służbowe, kiedy nie miała do tego prawa. Dyrektor POIK ocenił, że było to „ciężkie naruszenie”, stąd zwolnienie dyscyplinarne.
Była pracownica POIK nie rezygnuje z drogi sądowej, wierząc że uzyska sprawiedliwość. – Ponieważ pani Grażyna Turel-Włoczewska w ubiegłym roku skierowała do sądu pracy kolejny pozew, w którym zawarła niezgodne z prawdą i oszczercze twierdzenia na mój temat, czym naruszyła moje dobra osobiste, składam do sądu odpowiedni wniosek w tej sprawie. Domagam się wycofania oczerniających mnie, wyssanych z palca, oskarżeń i przeprosin – informuje Łukasz Kopytowski.
Piotr Chmielewski

tagi:    POIK    konflikt

Komentarze
nick: Andrzej ,     2018-05-18   15:00:37
Starej babie, zależy na kasie, gdyby nie było podstaw nikt by jej nie zwolnił. Każdy ma kredyt A ona miała emeryturę to niech siedzi w domu , ustąpi miejsca młodym.
nick: Jarek W,     2018-05-19   17:36:22
Po raz pierwszy spotykam się z faktem, a pracowałem ponad 30 lat w służbach mundurowych, iż pracodawca zwalnia pracownika z powodu dłuższego dnia pracy (więcej godzin niż przewiduje regulamin pracy), w dodatku że pracodawca pracuje z pracownikiem tylko miesiąc. Zapewne, konflikt ma podłoże osobiste tych dwóch osób. Nie powinno tak być by w jednej chwili zniszczyć życie kobiety. Co to za dyrektor, który powinien dbać o pracownika a nie go niszczyć. Gdzie jest Starostwo i Starosta Ołdakowski i burmistrz Zieliński Dariusz, którzy powinni łagodzić i rozwiązywać spory w swoich instytucjach, a nie chować głowy w piach jak strusie.

dodaj komentarz
komentarz będzie widoczny po akceptacji przez administratora
nick:
Komentarz:

wprowadź liczbę z obrazka pomniejszoną o "jeden":         

Wydanie:
PIASECZYŃSKO-URSYNOWSKIE
· Czas wyburzyć rudery na Koziej
· Powstańcy gościli w Domu Zośki
· Był piewcą Konstancina
· Zawód: wojskowy, hobby: wojskowy
· Tu nauczą się samodzielności
· Przez wentylację po bieliznę
· Rozmawiali o problemach organizacji pozarządowych
· Taka piękna ścieżka. Szkoda, że jednokierunkowa
· Wjechał wprost pod ciężarówkę
· Kłody pod nogi pasażerom
· Konstancin zagra dla Karoliny
· Znany dziennikarz Piotr N. skazany. Zdaniem prokuratury kara jest za niska
· Przebudowa „79” budzi pytania i emocje
· Więcej świateł na Chyliczkowskiej
· W hołdzie Warszawie walczącej przez 63 dni
· „Badziewie” zamiast kostki
Wydanie:
PRUSZKOWSKO-GRODZISKIE
· Segregacja pod nowym adresem
· Wandalski wybryk nastolatków
· Zainwestują w świetlice
· Niech „Regułka” płynie spokojnie
· Przed sąd za okradanie bankomatów
· To nie pyton, ale wyrośnięty zaskroniec
· Obiektywy do odstraszania
· Izdebno ma strażnicę jak z obrazka
· Nowe przedszkole w Żółwinie
· Modernizacja linii kolejowej na ukończeniu
· Od pomysłu się zaczyna...
· Duże dofinansowanie dla trzech szkół
· Ruszył system miejskich skuterów i rowerów
· Wyjście z rowerowego labiryntu
· Obchody Święta Policji
· Zielone światło dla targowiska
Wydanie:
GRÓJECKIE
· W Dniu Chynowa bawiła się cała gmina
· Olimpijczyk z indeksem
· Lekcja samorządności
· 36 uczniów uczestniczyło w Misji Przyroda
· Marianna Czamara „Belfrem roku”
· Sceny jak z prawdziwego horroru
· Marian Woronin w Błędowie
· Próbował podpalić kościół
· Rosiewicz wyśpiewał sobie „Ciotkę szarlotkę”
· Dyrektorem to tu jestem ja!
· Grójec będzie płacić mniej
· Każde jabłko na wagę „złota”
· Maliszewski czeka na wyrok
· Spóźniony śmigus-dyngus... pomyjami
· PCM w Grójcu ogłosi upadłość?
· Truskawkom zagłada nie grozi
© 2005-2018  Kurier poludniowy    •    Wszystkie prawa zastrzeżone    •    projekt i wykonanie: iQuest