Zasięg
Zasięg
redakcja
Redakcja
Ogłoszenia
Ogłoszenia
Reklama
Reklama
Najbliższe wydanie Kuriera Południowego ukaże się 26 października 2018**Najbliższe wydanie Kuriera Południowego ukaże się 26 października 2018**Najbliższe wydanie Kuriera Południowego ukaże się 26 października 2018 **


wydanie piaseczynsko-ursynowskie (nr 718), 2018-05-18
Bractwo miecza, garnka i podpłomyka

GÓRA KALWARIA Kto nie był, niech żałuje. W sobotę i niedzielę na zamku w Czersku odbyła się największa w Polsce - i prawdopodobnie w Europie - impreza historyczna osadzona w XIII wieku

Jubileuszowa, dziesiąta edycja Wielkiego Turnieju Rycerskiego na dworze księcia Konrada Mazowieckiego przyciągnęła rekordową liczbę 350 rekonstruktorów, wśród których byli zarówno zakuci w stal rycerze (polscy, białoruscy oraz łotewscy przybyli pieszo oraz konno), jak i piękne białogłowy. Razem z nimi podróż do średniowiecza przeżyło 7,2 tys. widzów, którzy korzystając ze słonecznej aury, zawitali w mury warowni.

W obozowisku brakuje już miejsca
Michał „Misza” Prokopiak, którego śmiało można nazwać ojcem czerskiego turnieju, przyznaje, że 10 lat temu nie wierzył w to, że uda się zorganizować największą XIII-wieczną imprezę w Polsce. – Kiedy zaczynaliśmy, w turnieju walczyło 120 rycerzy. Teraz przyjeżdża do nas około 90 proc. wszystkich polskich rekonstruktorów, którzy wcielają się w postaci z czasów rozbicia dzielnicowego w naszym kraju i końca krucjat w Europie. Dobrze się tu czują. Cieszy też, że wracają do nas widzowie, bo to o ich uznanie walczymy – mówi. Na tegorocznym rekordzie Smocza Kompania, bractwo rycerskie, dla którego czerski turniej jest sztandarową imprezą, nie zamierza poprzestać. Byli już w Czersku rycerze z Samarkandy (jechali 2,3 tys. km) i Izraela, teraz „Misza” i jego ekipa chcieliby zaprosić rekonstruktorów z zachodniej Europy. – Marzy nam się, aby najpóźniej za pięć lat było nas, zbrojnych, na turnieju dwa razy więcej. To jest możliwe, choć niestety ogranicza nas miejsce. Sad, w którym bractwa rozbijają namioty, stał się za mały. Szukamy innego, bliskiego miejsca na dodatkowe obozowisko – mówi.
Pomysłów na historyczne tło kolejnych turniejów organizatorom dostarczył jego patron – Konrad Mazowiecki. Jego życie było niezwykle barwne – prowadził ciągłe boje z poganami, sprowadził Krzyżaków do Polski, pojął za żonę księżniczkę z Rusi (miał z nią kilkanaścioro dzieci), uwięził szwagierkę w Czersku, w końcu – został objęty ekskomuniką. – To postać na przynajmniej 30-odcinkowy serial – uważa Prokopiak.

Cukierki ze złotem dla królowej
Jednak turniej to nie same walki, ale także pokaz życia w epoce sprzed blisko 800 lat. Tak jak przed wiekami i współcześnie za zbrojnymi podążają kramarze i rzemieślnicy. Podczas weekendowego turnieju można było podpatrzeć, jak w średniowieczu wytapiano żelazo. Maciej Tomaszczyk, na co dzień geolog naftowy z okolic Warszawy (oraz kowal-amator), ulepił z gliny dymarkę, załadował ją rudą żelaza oraz węglem drzewnym i podsycając miechem temperaturę (do 1300 st. C!) po 6 godzinach otrzymał żelazną grudę. – Przeprowadziłem kiedyś eksperyment ile czasu zajmie mi wytopienie żelaza, a następnie wykucie noża. Trwało to pięć dni – opowiada.
Natomiast Małgorzata Krasno-Korycińska za „co łaska” sprzedawała upieczone na kamieniu podpłomyki oraz miodownik. Mieszkanka Milanówka już zawodowo zajmuje się rekonstrukcją historyczną: szyje dawne stroje i gotuje dania wedle przepisów sprzed setek lat. – Miodownik to najstarsze polskie ciasto, pochodzące z czasów kiedy jeszcze nie był u nas powszechnie dostępny cukier. W epoce renesansu dodano do niego przyprawy korzenne i tak powstał piernik – tłumaczy. – Cukier trzcinowy w epoce średniowiecza był tak drogi, że trzymano go w skarbczyku. Nadworny aptekarz Władysława Jagiełły przygotował dla jego żony Jadwigi bardzo drogie cukierki ze złota i cukru na odświeżenie oddechu. Ale nie odświeżały, a do tego szybciej psuły się od nich zęby – snuje opowieść.

Ewenement na skalę kraju
Spod Radzymina przybyła z kolei Anna Wojcieszuk, współczesna garncarka. – Wytwarzam garnki z gliny, na której mieszkam. Zajęłam się tym, kiedy znudziło mi się prowadzenie szkoły tańca. Zawsze mnie do garncarstwa ciągnęło – opowiada uśmiechając się.
Od 10 lat stałym bywalcem turnieju jest Tomasz Serwa aż z Zachodniopomorskiego. Wielkim samochodem terenowym na dziedziniec przyciąga przyczepę, która zamienia się w średniowieczny bar z piecem chlebowym opalanym drewnem. Wypieka w nim proste, robione na miejscu ciasto nadziewane szpinakiem, serem i boczkiem. Do tego oferuje kwas chlebowy. To wystarczy, żeby przed karczmą stale stał wężyk głodnych. Jak w ukropie obsługuje ich czteroosobowa ekipa.
– Mam sentyment do imprezy w Czersku. Tak naprawdę mało jest w Polsce turniejów na tak wysokim poziomie. To ewenement na skalę kraju – zachwala.
Współorganizatorem turnieju był Ośrodek Kultury w Górze Kalwarii, patronował mu Kurier Południowy.
Piotr Chmielewski

tagi:    turniej w Czersku

Brak komentarzy

dodaj komentarz
komentarz będzie widoczny po akceptacji przez administratora
nick:
Komentarz:

wprowadź liczbę z obrazka pomniejszoną o "jeden":         

Wydanie:
PIASECZYŃSKO-URSYNOWSKIE
· 20-latkowi trzeba atrakcji
· Gmina odda klucze do prawie 70 mieszkań
· Mniej gałęzi, więcej światła
· Leć, wysoko leć!
· Samochód jako... próg spowalniający
· Wierzchem za lisem
· Prezenty dla „Jedynki” z okazji 100. urodzin
· Tężnia, nasz skarb
· Wszyscy jesteśmy biegaczami świętego
· Liceum z nową halą i patronem
· Wszystko jest tu inne
· Nie każdy może być listonoszem
· Imprezy minęły, opony zostały
· Uczniowie z Jazgarzewa odwiedzili kraj Hamleta
· Chatka jak z żurnala
· Czyszczą drzewa w centrum miasta
Wydanie:
PRUSZKOWSKO-GRODZISKIE
· Uhonorowano zasłużonych mieszkańców
· Nie dożył, by odebrać należne podziękowanie
· Będzie jaśniej i bezpieczniej
· Kiedy odbudują dworek Chełmońskich?
· Wypożycz i jedź razem z maluchem
· 40 lat gminnego przedszkola
· Uczcili 100-lecie odzyskania niepodległości
· Człowiekowi od najtrudniejszych zadań
· Spacer śladami „ludzi wolności”
· Tory rowerowe z opóźnieniem
· Hala na miarę XXI wieku
· Otwarto przedszkole w Otrębusach
· Ostrzelał szkołę i poszedł spać
· Adres dobry i dla emerytów, i dla wielbicieli świata wirtualnego
· Czy uda się zagrać pierwszy mecz w 2019?
· Tędy przeszła Warszawa
Wydanie:
GRÓJECKIE
· W Dniu Chynowa bawiła się cała gmina
· Olimpijczyk z indeksem
· Lekcja samorządności
· 36 uczniów uczestniczyło w Misji Przyroda
· Marianna Czamara „Belfrem roku”
· Sceny jak z prawdziwego horroru
· Marian Woronin w Błędowie
· Próbował podpalić kościół
· Rosiewicz wyśpiewał sobie „Ciotkę szarlotkę”
· Dyrektorem to tu jestem ja!
· Grójec będzie płacić mniej
· Każde jabłko na wagę „złota”
· Maliszewski czeka na wyrok
· Spóźniony śmigus-dyngus... pomyjami
· PCM w Grójcu ogłosi upadłość?
· Truskawkom zagłada nie grozi
© 2005-2018  Kurier poludniowy    •    Wszystkie prawa zastrzeżone    •    projekt i wykonanie: iQuest