Zasięg
Zasięg
redakcja
Redakcja
Ogłoszenia
Ogłoszenia
Reklama
Reklama
Najbliższe wydanie Kuriera Południowego ukaże się 9 sierpnia 2019**Najbliższe wydanie Kuriera Południowego ukaże się 9 sierpnia 2019**Najbliższe wydanie Kuriera Południowego ukaże się 9 sierpnia 2019**


wydanie piaseczynsko-ursynowskie (nr 620), 2016-04-19
Korporację zamienił na pasiekę

KONSTANCIN-JEZIORNA – Na wakacje mogę jechać tylko zimą – mówi Zbigniew Durajczyk, hodowca pszczół z Cieciszewa, który zajął drugie miejsce w konkursie na Pszczelarza Roku 2015. Do niedawna wzięty informatyk mieszkający w Warszawie, obecnie opiekuje się kilkoma milionami pszczół żyjąc w otoczeniu pól i zieleni


Zbigniew Durajczyk prowadzi swą pasiekę od siedmiu lat.
- Po śmierci dziadków przeniosłem się do ich gospodarstwa w Cieciszewie i wówczas pomyślałem sobie, że w ogrodzie fajnie wyglądałyby dwa ule – wspomina pszczelarz. - Brat mojej babci miał pszczoły i jak byłem mały, zawsze fascynowały mnie jego opowieści o życiu tych owadów. Być może wówczas narodziła się moja pasja...
43-latek z wykształcenia jest technikiem ogrodnikiem, ukończył ochronę środowiska rolniczego w Szkole Głównej Gospodarstwa Wiejskiego oraz posiada dyplom technika pszczelarza ukończywszy Technikum Pszczelarskie w Pszczelej Woli.
- Jednak w tym moim pszczelarstwie sporo jest przypadku, ale także, a może przede wszystkim, szczęścia do poznawanych ludzi – dodaje. - Już na samym początku przygody z pszczelarstwem poznałem Elżbietę Kowalczyk, nazywaną królową polskiego pszczelarstwa. To u niej odbyłem praktykę, od niej kupiłem pierwsze pszczoły, po które pojechałem aż do Puław. Zaprzyjaźniliśmy się i została moją mentorką. Muszę przyznać, że od początku miała do mnie bardzo dużo cierpliwości.

Rzucił korporację dla pszczół
Zbigniew Durajczyk, jak sam o sobie mówi, był „korpoludkiem”. Jeszcze dziewięć lat temu mieszkał w centrum Warszawy i był cenionym zawodowo informatykiem w dużej firmie.
- Początkowo chciałem mieć ule, ale nie po to, by czerpać z nich miód, tylko dla ozdoby – opowiada Durajczyk. - Pierwsze moje plony to około 20 kilogramów miodu, z czego strasznie się cieszyłem. Z drugiej strony pomyślałem „co ja z tym teraz zrobię?” Wtedy koledzy z pracy powiedzieli, że chętnie ten miód ode mnie kupią. Pamiętam, że za pierwszy zbiór z mojej pasieki zarobiłem około 600 złotych i zwróciły mi się pieniądze, za które kupiłem pierwsze pszczoły. Po jakimś czasie stwierdziłem, że rzucam pracę w korporacji, by móc poświęcić się pszczelarstwu i czerpać z niego dochody. W pracy nikogo to nie zdziwiło, bo ciągle opowiadałem o pszczołach...

Pszczelarstwo droższe niż narty
Dla początkującego pszczelarza hobby, które stało się pomysłem na biznes, okazało się dość kosztowne.
- Pszczelarstwo jest droższe od nart – ocenia Zbigniew Durajczyk. - Jedna rodzina pszczół to 300-650 zł, a żeby wystartować z hodowlą potrzeba ich kilka. Niezbędny jest też sprzęt, od uli po ten, w który potem zbieram czy kremuję miód, jak również zioła i pasza dla owadów. Przed zimą trzeba bowiem je zakarmić czyli przygotować do Zimowli. Z czasem mogłem skorzystać z programów dofinansowania pszczelarstwa i rozwinąłem swoją działalność.
Obecnie pasieka Zbigniewa Durajczyka liczy 80 rodzin, czyli 80 uli, a to około kilku milionów pszczół.
- Moje należą do gatunku łagodnych, pochodzą z Danii od profesjonalnego hodowcy– podkreśla pszczelarz przyznając jednak, że potrafi mieć nawet kilkadziesiąt użądleń jednego dnia. - Są pewne czynności, które muszę wykonać przy ulu, ale drażnią one pszczoły, poza tym nie zawsze dopisuje pogoda. Wiosną są o wiele spokojniejsze.

Z plastrów do słoika
Zbigniew Durajczyk, oprócz produkcji miodu, uczy także pszczelarstwa – zarówno dzieci, jak i dorosłych, marzących o założeniu pasieki.
- Kocham pszczoły i jest dla mnie ważne, by ludzie mieli świadomość ich znaczenia – mówi pszczelarz. - W mojej pasiece jest cała ścieżka edukacyjna, można zobaczyć przez szybę jak pszczoły pracują, jak wygląda królowa, a w pracowni opowiadam o tym, jak miód z plastrów trafia do słoika. Zresztą za tę działalność otrzymałem Perłę Mazowsza.
W pasiece Durajczyka rozpoczęły się właśnie pszczele prace.
- Wystawiłem pierwsze magazyny miodowe i widziałem, że pszczoły już trochę przyniosły – mówi hodowca. - Sezon skończy się około 15-20 września, potem przygotowuję rodziny pszczele do zimy. Podaję im paszę wzbogaconą ziołami, która podnosi ich odporność i chroni je przed chorobą, występującą przy bardzo ciepłych zimach, a takie były ostatnio. Pszczoły nie zasypiają, lecz zimują, jakby przytulając się do siebie. Tworzą kłąb zimowy- kulę, w której centrum jest królowa. W ulu jest wówczas bardzo ciepło, bo około 34,5 stopnia Celsjusza. Owady zjadają pokarm który jest niejako „paliwem” i wytwarzają energię, a tym samym ciepło, poruszając mięśniami skrzydełek.

Tylko naturalne metody
W Ministerstwie Rolnictwa i Rozwoju Wsi, 8 kwietnia odbyła się konferencja „Wpływ pszczół na środowisko i środowiska na pszczoły“, podczas której rozstrzygnięto konkurs na Pszczelarza Roku 2015. W kategorii „miód spadziowy ze spadzi liściastej” Zbigniew Durajczyk zajął drugie miejsce. - Można powiedzieć, że jestem drugim pszczelarzem w Polsce i cieszę się, że doceniono moją codzienną pracę. Od początku postawiłem na jakość produktów pszczelich. Dbam o o nią, w ogóle nie lubię produktów „spaskudzonych“ przez człowieka – mówi Zbigniew Durajczyk. - W hodowli wykorzystuję naturalne metody, które zazwyczaj są bardziej pracochłonne i droższe. Miód badam w certyfikowanym laboratorium produktów pszczelich. Świadomość jego jakości skłoniła mnie do tego, by zgłosić się do konkursu. O wyborze zdecydowały m.in. jakość i walory smakowe – dodaje.
Jednak, jak po chwili sam przyznaje, połączenie pasji z biznesem oznacza także wyrzeczenia. - Zdarza się, że przy pszczołach i miodzie pracuję nawet do 4 rano, czyli w tej dziedzinie też są nadgodziny - podkreśla. - W sezonie muszę zaglądać do nich codziennie, często w pasiece spędzam wiele godzin. Wakacje mam, ale tylko zimą, z uwagi na natłok zajęć w sezonie letnim. Jednak nie zamieniłbym nigdy miłości do pszczół i pasji na powrót do korporacji.


Anna Żuber

tagi:    miód    pszczoły    pasieka

Komentarze
nick: polo,     2016-04-20   12:27:36
80 uli :) u nas ludzie mają po 300 :)
nick: Czytelnik,     2016-04-20   15:07:39
Czy 80 czy 300 to jest wielka praca. A u nas to gdzie????? po prostu zazdrość.
nick: pgr,     2016-04-20   16:08:50
@nick to samo pomyślałem :D

dodaj komentarz
komentarz będzie widoczny po akceptacji przez administratora
nick:
Komentarz:

wprowadź liczbę z obrazka pomniejszoną o "jeden":         

Wydanie:
PIASECZYŃSKO-URSYNOWSKIE
· Powstaje film z udziałem biało-niebieskich
· Kulturalna karawana
· „Filia” szkoły w Lesznowoli prawie gotowa
· Konstancińskie szkoły gotowe na przyjęcie uczniów
· Dzień ze świadkami historii
· Dworek Ryxów popada w ruinę
· Wójt musi wpłacić kaucję w wysokości 100 tys. zł
· Sukcesy piaseczyńskich kolarzy
· Pamiętali o bohaterskich obrońcach stolicy
· Ogłoszono przetarg na budowę Centrum Aktywności Seniora
· Wyrok w sprawie Kwiryty wciąż nieprawomocny!
· Józef Wilkoń odznaczony przez Króla Hiszpanii
· Nowe inicjatywy młodzieżowych radnych
· Normalna niezwyczajność
· Dwie kobiety zginęły na pasach
· Czy budowa basenu w porzeczkach ma sens?
Wydanie:
PRUSZKOWSKO-GRODZISKIE
· Piękna nasza Polska cała
· Trzej królowie przybyli z darami
· Miasto wspiera walkę ze smogiem
· Domaniew z nową świetlicą
· Pamięci prezydenta Wilsona
· Co zrobić, żeby było bezpieczniej?
· Tańsze bilety dla mieszkańców
· Zainwestują w drogi, kanalizację i... Austerię
· Poznaj mieszkańców lasu
· Czytali i w dzień, i w nocy
· Trzy nowe pomosty i siłownia
· Gorączka w pogotowiu
· Najpierw bramki, potem nowe pasy
· Wiosną wystartuje budowa Akademii Legii
· Stacja i dworzec na ukończeniu
· Kilometry ulic, dwie hale, przedszkole i ratusz
Wydanie:
GRÓJECKIE
· W Dniu Chynowa bawiła się cała gmina
· Olimpijczyk z indeksem
· Lekcja samorządności
· 36 uczniów uczestniczyło w Misji Przyroda
· Marianna Czamara „Belfrem roku”
· Sceny jak z prawdziwego horroru
· Marian Woronin w Błędowie
· Próbował podpalić kościół
· Rosiewicz wyśpiewał sobie „Ciotkę szarlotkę”
· Dyrektorem to tu jestem ja!
· Grójec będzie płacić mniej
· Każde jabłko na wagę „złota”
· Maliszewski czeka na wyrok
· Spóźniony śmigus-dyngus... pomyjami
· PCM w Grójcu ogłosi upadłość?
· Truskawkom zagłada nie grozi
© 2005-2019  Kurier poludniowy    •    Wszystkie prawa zastrzeżone    •    projekt i wykonanie: iQuest