Zasięg
Zasięg
redakcja
Redakcja
Ogłoszenia
Ogłoszenia
Reklama
Reklama
Najbliższe wydanie Kuriera Południowego ukaże się 26 października 2018**Najbliższe wydanie Kuriera Południowego ukaże się 26 października 2018**Najbliższe wydanie Kuriera Południowego ukaże się 26 października 2018 **


wydanie piaseczynsko-ursynowskie (nr 212), 2016-02-26
Podróże Ryszarda Czajkowskiego

PIASECZNO We wtorek, 16 lutego w Domu Kultury w Piasecznie odbyło się drugie w tym roku spotkanie Klubu Podróżnika. Tym razem gość był wyjątkowy. Ryszard Czajkowski, szerzej publiczności, znany między innymi z programu telewizyjnego „Przez lądy i morza”, opowiedział o swoich licznych podróżach po całym świecie

Ryszard Czajkowski to prawdziwy człowiek orkiestra. Ten polski geofizyk, dziennikarz, operator filmowy, pisarz, reporter, publicysta, podróżnik, polarnik, a przy tym członek The Explorers Club, jest prawdziwą kopalnią wiedzy – w dodatku umiejącą pięknie opowiadać o swoich życiowych doświadczeniach. W latach 1976-1978 prelegent był uczestnikiem dwóch pierwszych polskich wypraw naukowych na Antarktydę i współbudowniczym stacji antarktycznej im. Henryka Arctowskiego. Dodatkowo, jako pierwszy w Polsce zastosował radar do badań geofizycznych. Trudne do przecenienia są również jego zasługi edukacyjne. Stworzył ponad 300 programów telewizyjnych, kilkadziesiąt filmów podróżniczych ze swych wypraw, artykułów prasowych i wystaw.

Podróżnik „przez duże P”
Jako, że Ryszard Czajkowski po raz pierwszy gościł w Piasecznie, przedstawił przekrój swoich podróży po świecie. Szczególnie dużo miejsca poświęcił – co mogło być nieco zaskakujące dla polarnika z krwi i kości – Afryce i kontaktach z miejscową ludnością. Podkreślił, że bardzo lubi fotografować zwłaszcza kobiety z dziećmi, pokazywał typowe afrykańskie wioski i miejscową gościnność (został, między innymi, zaproszony na prawdziwą etiopską kawę) oraz przykładowe wierzenia animistyczne.
- Choć nie znałem tamtejszego języka, to bardzo dobrze rozumiałem język intuicyjny – wyjaśnił Ryszard Czajowski. - A jako, że kocham dzieci, to szybko stawałem się przyjacielem całej wioski.
Prelegent nie wahał się również zbliżać – czasem nawet na kilka metrów – do dzikich zwierząt, między innymi lwów i nosorożców, co bardzo dobrze widać było na prezentowanych zdjęciach.
Tego wieczoru nie zabrakło również opowieści z wyprawy do Indii i udziału w tamtejszym wielkim święcie religijnym. Były także migawki z Nepalu, Laosu czy Kuwejtu oraz porównanie piramid meksykańskich, egipskich i tych z Meroe, które są bardzo różne od siebie. Oczywiście było też nieco klimatów śnieżnych i lodowych.
- W Spitzbergen podoba mi się to, że jest taki kameralny – przyznał Ryszard Czajkowski. - Przypomina mi Tatry, bo mogę być tam jednego dnia w kilku dolinach. Te lodowce z plamami słońca są tam przepiękne, nie mówiąc o spotkaniach z misiami polarnymi, które zawsze dostarczają trochę emocji.

Celem nieustanne pasmo radości
Na zakończenie spotkania podróżnik zaprezentował zdjęcia ze swoich wyjazdów... na Mazury. Choć prelegent zwiedził prawie cały świat, przyznał, że to właśnie Mazury są jednym z jego ukochanych miejsc na kuli ziemskiej, a tamtejsza flora i fauna urzeka go nie mniej niż afrykańska, indyjska czy amerykańska.
- Mam łódkę i jestem tam szczęśliwy, a człowiek nie musi przecież jeździć wszędzie – uważa podróżnik.
Po części oficjalnej wieczoru Ryszard Czajkowski, człowiek niezwykle otwarty i sympatyczny, z nieustającą pasją odpowiadał na pytania publiczności i podpisywał swoje książki.
- Nie mogę powiedzieć, które miejsce jest najfajniejsze – podsumował podróżnik. - Czasem byłem gdzieś krótko i wiele zobaczyłem, a bywało i odwrotnie – byłem długo i niewiele widziałem. Podróżuję zawsze z jakąś myślą. Bywało, że wyjeżdżałem gdzieś sam, ale zawsze kogoś spotykałem po drodze i to też jest jakaś dodatkowa przygoda. Każda taka wyprawa powinna być nieustannym pasmem radości i czasami udaje mi się to osiągnąć.



Grzegorz Tylec


Brak komentarzy

dodaj komentarz
komentarz będzie widoczny po akceptacji przez administratora
nick:
Komentarz:

wprowadź liczbę z obrazka pomniejszoną o "jeden":         

Wydanie:
PIASECZYŃSKO-URSYNOWSKIE
· 20-latkowi trzeba atrakcji
· Gmina odda klucze do prawie 70 mieszkań
· Mniej gałęzi, więcej światła
· Leć, wysoko leć!
· Samochód jako... próg spowalniający
· Wierzchem za lisem
· Prezenty dla „Jedynki” z okazji 100. urodzin
· Tężnia, nasz skarb
· Wszyscy jesteśmy biegaczami świętego
· Liceum z nową halą i patronem
· Wszystko jest tu inne
· Nie każdy może być listonoszem
· Imprezy minęły, opony zostały
· Uczniowie z Jazgarzewa odwiedzili kraj Hamleta
· Chatka jak z żurnala
· Czyszczą drzewa w centrum miasta
Wydanie:
PRUSZKOWSKO-GRODZISKIE
· Uhonorowano zasłużonych mieszkańców
· Nie dożył, by odebrać należne podziękowanie
· Będzie jaśniej i bezpieczniej
· Kiedy odbudują dworek Chełmońskich?
· Wypożycz i jedź razem z maluchem
· 40 lat gminnego przedszkola
· Uczcili 100-lecie odzyskania niepodległości
· Człowiekowi od najtrudniejszych zadań
· Spacer śladami „ludzi wolności”
· Tory rowerowe z opóźnieniem
· Hala na miarę XXI wieku
· Otwarto przedszkole w Otrębusach
· Ostrzelał szkołę i poszedł spać
· Adres dobry i dla emerytów, i dla wielbicieli świata wirtualnego
· Czy uda się zagrać pierwszy mecz w 2019?
· Tędy przeszła Warszawa
Wydanie:
GRÓJECKIE
· W Dniu Chynowa bawiła się cała gmina
· Olimpijczyk z indeksem
· Lekcja samorządności
· 36 uczniów uczestniczyło w Misji Przyroda
· Marianna Czamara „Belfrem roku”
· Sceny jak z prawdziwego horroru
· Marian Woronin w Błędowie
· Próbował podpalić kościół
· Rosiewicz wyśpiewał sobie „Ciotkę szarlotkę”
· Dyrektorem to tu jestem ja!
· Grójec będzie płacić mniej
· Każde jabłko na wagę „złota”
· Maliszewski czeka na wyrok
· Spóźniony śmigus-dyngus... pomyjami
· PCM w Grójcu ogłosi upadłość?
· Truskawkom zagłada nie grozi
© 2005-2018  Kurier poludniowy    •    Wszystkie prawa zastrzeżone    •    projekt i wykonanie: iQuest